Porady

Co będzie decydować o cenie ropy? Baryłka może być droższa, choć sytuacja rynkowa jest niepewna

Jedną z większych niepewności rynkowych roku 2023 jest cena ropy naftowej. Od tego, ile trzeba będzie bowiem zapłacić za baryłkę tzw. czarnego złota, zależeć może los wielu światowych gospodarek. Na wykresy notowań ropy z ciekawością i niepokojem jednocześnie spoglądają inwestorzy oraz kierowcy. Wedle ostatnich analiz cenny surowiec będzie na przestrzeni kolejnych miesięcy drożeć, choć oczywiście nie jest to jedyny scenariusz, jaki bierze się pod uwagę. Cena jest bowiem aktualnie niezwykle podatna na wahania ze względu na różne czynniki zewnętrzne. Swoje problemy ma Europa, USA i Chiny. W zależności od tego, jak i czy w ogóle zostaną rozwiązane, będzie na pewno zależeć to, ile przyjdzie nam zapłacić za baryłkę ropy, a finalnie także za litr paliwa na stacjach benzynowych.

Początek tego roku przyniósł nieznaczne spadki na rynku ropy. Są one zresztą kontynuacją chwilowo tylko przerywanego trendu rozpoczętego w czerwcu 2022. Aktualnie cena ropy Brent wynosi około 80 dolarów za baryłkę. Ostatnie wzrosty miały miejsce w środę 11 stycznia i wynikały z reakcji rynkowej na informacje o nieoczekiwanie zwiększonych zapasach surowca w Stanach Zjednoczonych. Kurs aktywu jest jednak bardzo ruchomy i podatny na nagłe zmiany. Niewykluczone, że ostatni wzrost szybko zostanie skorygowany – większe zapasy magazynowe mogą bowiem nie odpowiadać faktycznemu zapotrzebowaniu.

Wbrew pozorom, nie jest to mało prawdopodobny scenariusz. Nadmiernie gromadzona ropa stała się chociażby sporym problemem na początku pandemii w 2020 roku. Wówczas cena za baryłkę gwałtownie spadała i zbliżyła się do historycznie niskich poziomów. Tak skrajny przypadek raczej się nie wydarzy, ale zmniejszony popyt nie powinien być traktowany w kategoriach mrzonki.

Widmo recesji nad USA

Co jednak istotne – to nie zwiększone zapasy ropy są aktualnie najważniejszym czynnikiem zza oceanu wpływającym na cenę surowca. O wiele większe znaczenie ma bowiem recesja, a w zasadzie obawy wśród obywateli i inwestorów o jej nadejście. Stany Zjednoczone wciąż nie uporały się z rosnącą inflacją, a to sprawia, że coraz ostrożniej podchodzi się do oceny przyszłego zapotrzebowania na „czarne złoto”. Jeśli bowiem doszłoby do bardzo gwałtownego wyhamowania gospodarki USA, to prawdopodobnie dojdzie do znacznego spadku popytu na ropę. Co ważne – nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale prawdopodobnie na całym świecie. To między innymi dlatego ropa zaliczała w ostatnim czasie obniżek cenowych. Jeśli coś miałoby je zatrzymać, to jakikolwiek czynnik poprawiający nastrój inwestorów, a tym samym świadczący o tym, że do recesji jednak nie dojdzie. Póki co jednak nic na to nie wskazuje, a sytuacja gospodarcza USA wciąż wydaje się wyjątkowo niepewna.

Chiny żegnają się z polityką „Zero COVID”

Na cenę ropy wpływa także to, co aktualnie dzieje się w Chinach. Państwo Środka właśnie całkowicie pożegnało się ze swoją polityką „Zero COVID”. Decyzją władz, podróżni przybywający do tego kraju nie muszą już odbywać obowiązkowej kwarantanny.

W ten sposób zniesione zostały już wszystkie restrykcje dotyczące obywateli. Chiny stopniowo luzowały obostrzenia antycovidowe od listopada 2022 roku. Jakie ma to znaczenie dla ropy? Świat mimo wszystko z niepokojem spogląda w kierunku Dalekiego Wschodu, gdyż nikt nie ma pewności, czy Chinom faktycznie udało się zwalczyć emisję wirusa. W zasadzie wiele wskazuje na to, że może dojść do ponownego skoku zachorowań, a przy braku restrykcji panujących w Państwie Środka, niewykluczone, że znów dojdzie do ponowienia pandemii w innych częściach świata.

Pełen lockdown teraz wydaje się mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy. Jeśli by do niego doszło, wówczas zapotrzebowanie na ropę spadnie, a wraz z tym dojdzie do obniżki cenowej surowca (dokładnie tak samo jak w roku 2020). Jak zostało wspominane – inwestorzy są bardzo ostrożni i biorą pod uwagę każdą ewentualność. Ta związana z ponownym wzrostem zachorować również jest mocno analizowana.

Europa zmaga się z kryzysem energetycznym

Cenę ropy może za to uratować kryzys energetyczny, jaki ma miejsce w Europie. Na Starym Kontynencie zapotrzebowanie na surowiec utrzymuje się na wysokim poziomie i o ile nie dojdzie do kolejnego lockdownu, to sytuacja ta raczej nie ulegnie zmianie. Rynkową rzeczywistość i tak łagodzi fakt, że zima, póki co, jest bardzo łagodna. Końca kryzysu energetycznego jednak nie widać, więc będzie to czynnik, który mimo wszystko w najbliższym czasie będzie dość mocno windować notowania ropy. Na ile jednak wystarczy to, by na stałe odwrócić trend spadkowy? Tego nie jest w stanie przewidzieć nikt.

Cena ropy przekroczy 100 dolarów za baryłkę?

Swoją prognozę ceny ropy przedstawili ostatnio analitycy amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs. Według ich wyliczeń ropa Brent przekroczy barierę 100 dolarów za baryłkę i nawet osiągnie pułap cenowy 105 USD. Nie musi jednak do tego dojść od razu. Taki wzrost będzie procesem długotrwałym i przeciągnąć się może nawet do końca IV kwartału bieżącego roku.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz